Sprawdzenie auta przed zakupem

Warto poświęcać czas na sprawdzenie auta przed zakupem?

Rynek aut używanych jest mocno zapełniony. Aut używanych jest coraz więcej, a mimo tego z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc przybywają następne. Na szczęście dzięki zaostrzonym przepisom badań technicznych część taboru znika, głównie „chrupki”, które nie powinny już poruszać się po drogach publicznych, ale tu nie o tym. Aut więcej, więc wybór większy, a co za tym idzie klient bardziej wymagający. I tutaj z pomocą może przyjść warsztat samochodowy, który codziennie spotyka się z diagnozowaniem i odkrywaniem usterek, które wraz z doświadczeniem mechaników są coraz łatwiej dostrzegalne na pierwszy rzut oka. Dokładne sprawdzenie auta przed zakupem wymusza poświęcenie czasu, którego zawsze jest za mało, a klient z reguły chcę na sprawdzenie umówić się z dnia na dzień lub co gorsze, z godziny na godzinę (wymusza to sytuacja – za tydzień auta może już nie być). Jednak z drugiej strony jest to uczciwie sprzedany czas i jednocześnie reklama naszej wiedzy i podejścia. Wiadomo, że większa część kupujących jest z innych, odległych miast, ale trzeba pamiętać, że oni również mogą wystawić opinię, która znacząco poprawi i podniesie nasze rokowania w wynikach google. Do dzieła!

Co sprawdzać podczas kontroli auta przed zakupem?

Wiadomo, że im więcej, tym lepiej, ale pamiętaj, że im więcej czasu poświęcisz, tym więcej powinno to kosztować. W większości robimy to z pasji, ale bez odpowiedniego wynagrodzenia w postaci złotówek, może nam zabraknąć na kontynuowanie tej pasji.

Idealnie by było przed przyjęciem auta do warsztatu na fizyczne sprawdzenie, przygotować historię auta z wyciągniętych baz internetowych. Niestety wiąże się to dla nas z dodatkowymi kosztami i często z nieadekwatnie do poświęconego czasu i pieniędzy wynikami, które możemy osiągnąć. Nie każde auto ma zapisaną obszerną historię w internecie (historia serwisowa, dokumentację kolizji, itp.). Dodatkowo wiązałoby się to z tym, że klient musiałbym nam zapłacić za takie sprawdzenie z góry, a to może wywoływać u klienta blokadę. Dlatego sprawdzenie historii auta i jego legalności lepiej zostawić kupującemu. My skupmy się na namacalnych rzeczach. Bezpłatny raport auta przed zakupem możemy sprawdzić tutaj.

Kontrola grubości powłoki lakierniczej.

Sprawdzać na początku czy na końcu? Zależy jakie mamy podejście i czy w kolejce nie stoi jeszcze coś do zrobienia 😉 U mnie z reguły czeka w kolejce sporo pracy, więc zaczynam sprawdzenie auta przed zakupem od pomiaru grubości powłoki lakierniczej. Oczywiście w między czasie skanuje sterowniki pojazdu w poszukiwaniu błędów. Dlaczego od pomiaru? Dlatego, że w wielu przypadkach na pomiarze się kończyło i pozwalało wrócić do prac planowych. Oczywiście nie zależy mi na tym, żeby jak najszybciej zbyć klienta, ale często niefachowe naprawy lakiernicze (duża ilość szpachli), dyskwalifikuje auto i dalsza część sprawdzania jest zbędna. Wychodzę z założenia, że mechanicznie (zawieszenie, silnik, skrzynia) można naprawić lub wymienić daną część. W przypadku uszkodzenia elementów nadwozia, czyli naruszenia elementów konstrukcyjnych, karoseria auta nie spełnia właściwości tłumiących uderzenia, przez co staje się dla użytkownika niebezpieczna nawet w momencie stosunkowo niegroźnych kolizji.

Diagnoskop, odczyt błędów i parametrów pracy silnika.

Jak już wspomniałem, w między czasie diagnoskop skanuje sterowniki pojazdu. W zależności od producenta auta, może to trwać od kliku do nawet kilkudziesięciu minut. Po skanowaniu dobrze jest przejrzeć błędy, które znajdują się w sterownikach, jednak do ich analizy należy podjeść z rozważnie. Większość z nich prawdopodobnie będzie związane ze spadkiem napięcia, które następuje podczas rozruchu auta, które przez dłuższy czas stało nie odpalane, a akumulator już nie jest pierwszej świeżości. Ja kasuje wszystkie błędy, a po jeździe próbnej, w której staram się uruchomić jak najwięcej dodatkowych elementów wyposażenia oraz skorzystać z wielu systemów wspomagających kierowcę, robię powtórny całkowity odczyt błędów. I wówczas po zarejestrowaniu usterek poświęcam czas na ich analizę. W czasie jazdy próbnej w zależności od typu zapłonu i osprzętu silnika sprawdzam parametry pracy silnika. W uturbionych silnikach możemy sprawdzić ciśnienie w kolektorze ssącym i na tej podstawie wychwycić usterki związane z układem doładowania lub ich brak. W układach z pompą wysokiego ciśnienia paliwa odczytać parametr z czujnika ciśnienia paliwa. W pojazdach z filtrem cząstek stałych odczytać stan zapełnienia filtra, różnicę ciśnienia w filtrze, masę sadzy, masę popiołu i na ich podstawie określić stan filtra, a po ocenie stanu filtra skupić się na elementach, które mogą prowadzić do szybszego jego zużycia (lejące wtryski, zacinający się zawór recyrkulacji spalin, nieszczelność w dolocie, spalany olej silnikowy). Analiza parametrów pozwala nam ocenić czy nie powinno się poświęcić pacjentowi większej uwagi, a co za tym idzie, czy kupujący nie będzie zmuszony w niedługim czasie zainwestować złotówek w poszukiwanie i usunięcie usterek, które już na etapie wstępnego sprawdzania zakłócają prawidłową pracę jednostki napędowej.

Na co zwrócić uwagę podczas jazdy próbnej?

Co prawa jazdę próbną zaczęliśmy już na etapie odczytu parametrów pracy silnika, ale tutaj chciałbym poświęcić jej osobny akapit bez diagnoskopu. Oczywiście w zależności od typu auta, jego napędu i wyposażenia dodatkowego, będziemy skupiać się na trochę innych szczegółach, odczuciach, to i tak warto skupić się na wszystkim w każdym aucie. Trochę zamieszałem, ale zaraz wyjaśniam.

Zanim pojedziemy, musimy auto uruchomić. Na samym początku należy zwrócić uwagę na to jak auto się uruchamia. Czy musi długo „kręcić” rozrusznikiem zanim odpali? Czy w podczas uruchamiania słychać hałas (zgrzyt, uderzenie, grzechotanie)? Czy po uruchomieniu, auto nienaturalnie wibruje? Czy po uruchomieniu wydobywa się dym z rury wydechowej, jeśli tak to jakiego koloru? Czy po uruchomieniu auto nie trzyma biegu jałowego (wskazówka obrotomierza „skacze” góra dół)? Czy auto gaśnie po odpaleniu? Czy po przekręceniu kluczyka w pozycję 2 zapalają się kontrolki od ładowania, silnika, ciśnienia oleju? Czy po uruchomieniu silnika kontrolka od ciśnienia oleju gaśnie od razu czy po paru sekundach? Czy po uruchomieniu nie zaczyna migać jakaś kontrolka? Czy po uruchomieniu nie słychać jakiegoś sygnału ostrzegawczego z okolic licznika? Wiele elementów, na które należy zwrócić uwagę, jednocześnie wiele elementów, które na etapie samego uruchomienia silnika, mogą wiele powiedzieć i dać do myślenia.

Ruszamy! W zależności od tego czy skrzynia jest automatyczna czy manualna, musimy poświecić im wiele uwagi. Sam etap ruszania auta w obu przypadkach powinien być płynny bez szarpań. Podczas przyśpieszania nie powinniśmy odczuwać drgań, jeśli odczuwamy należy dokładniej przyjrzeć się układowi napędowemu (głównie półosiom) w czasie oględzin na podnośniku. Oprócz drgań należy zwrócić uwagę na hałasy dochodzące z napędu. Skąd mamy wiedzieć, że to z napędu? Przeważnie zmieniają się one w zależności od tego co robimy z pedałem przyśpieszenia i sprzęgła. W zależności od tego czy przyśpieszamy, jedziemy równo, bądź hamujemy silnikiem, odgłosy mogą cichnąć lub nasilać się, a to daje nam powód do podejrzewania za taki stan rzeczy układ napędowy. Szczególną uwagę na drgania i wibracje należy zwrócić uwagę w przypadku aut z napędem na cztery koła. Zalecam, żeby przy takim napędzie poświecić na jazdę próbną stosunkowo więcej czasu. I podczas próby przetestować wiele typów jazdy, od delikatnej, przez pośrednią do sportowej z prędkościami powyżej 120 km/h. Niestety w przypadku, gdy wyczuwalne są drgania, lepiej dać sobie z takim autem spokój i zrezygnować z jego zakupu, ponieważ szukanie usterki często odbywa się drogą eliminacji, a to wiąże się z wysokimi kosztami lokalizacji i usunięcia uszkodzenia. Ze szczególną uwagą należy podejść do aut z automatyczną skrzynia biegów. Uszkodzenia mogą się uwidaczniać w różnych etapach. Przy przyśpieszaniu delikatnym, mocnym. Przy zwalnianiu delikatnym lub w ostatniej fazie hamowania i przerzucania skrzyni na dolne biegi. Podczas delikatnego przyśpieszania w okolicach 2 tys. obr. na min. Tak jak w przypadku aut z napędem na cztery koła, w tym też należy przetestować różne style i cykle jazdy. Często bowiem auta sprzedawane są przez bolączki układu napędowego, z którymi użytkownik już się borykał i stracił cierpliwość, bądź nie chce się borykać.

Idąc tematem przyśpieszania i obserwacji, ważnym aspektem jest to jak auto przyśpiesza. Często trudno ocenić czy auto przyśpiesza tak jak powinno. Przesiadamy się z różnych aut, czasem słabszych, czasem mocniejszych i trudno nam jest ocenić czy danego typu auto z takim silnikiem powinno przyśpieszać lepiej. Dlatego najważniejsze jest to, żeby auto przyśpieszało płynnie bez szarpnięć. W przypadku silników benzynowych, wolnossących przyśpieszenie powinno następować płynnie i rosnąć w górnych zakresach obrotów. Natomiast w turbodoładowanych dieslach przyśpieszenie odczuwalne powinno być chwilę poniżej 2 tys. obrotów na minutę do mniej więcej 3,5 tys. obrotów na minutę. Oczywiście jest to bardzo uogólnione porównanie. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na to co podczas przyśpieszania jest „wyrzucane” przez rurę wydechową i czy jest to widoczne. Oprócz płynności przyśpieszania i wydobywających się spalin, naszą uwagę powinien przykuć hałas wydobywający się z komory silnika. Nie powinno być słychać stukania, gwizdu i rezonansu powodującego ból uszu.

W miarę możliwości powinniśmy zaliczyć płaską, równą nawierzchnię, na której możemy sprawdzić czy auto nie ściąga w którąś stronę. Dodatkowo na płaskiej równej powierzchni łatwiej wychwycić hałas dochodzący z łożysk kół lub opon. Hałas z łożysk często zmienia swoje natężenie podczas zmiany obciążenia przenoszonego z jednej strony kół na drugą (np. robiąc długie łuki kierownicą). Dobrze jest na takiej nawierzchni użyć mocniej hamulców, zwracając uwagę na to, czy auto podczas hamowania nie ściąga na którąś stronę. Oczywiście powinniśmy również zaliczyć dziurawą nawierzchnię, na której będziemy mogli sprawdzić czy zawieszenie nie daje sygnałów swojego zużycia i jednocześnie posłuchać czy tapicerka wewnątrz nie trzeszczy z każdej strony (może to w konsekwencji kosztować dużo pracy i pieniędzy, żeby znaleźć i wyciszyć źródło trzeszczenia kokpitu). Jednocześnie może to świadczyć o niefachowej historii naprawy wewnątrz kabiny.

Przyśpieszanie, hamowanie, skręcanie, hałas. Czas na weryfikacje spostrzeżeń na podnośniku.

Podnosimy auto, bez tego nie powinno odbywać się sprawdzenie, jeśli zależy nam na dokładniej kontroli auta i ocenie kosztów przyszłych napraw lub wymian eksploatacyjnych.

Co możemy sprawdzić pod pojazdem?

Zawieszenie i hamulce.

Na podnośniku większości typów zawieszeń możemy sprawdzić praktycznie wszystko. Wyjątkiem są wielowahaczowe zawieszenia, w których dolne wahacze przykręcone są do zwrotnicy z góry i z dołu. To powoduje, że dwa wahacze „prężą” na siebie wzajemnie, przez co ciężko wyczuć delikatne, zaczynające się luzy w zawieszeniu. Amortyzatory pod kątem wycieków oleju, mocowania McPhersona, stan osłon i odbojów. Stan hamulców, czyli grubość tarcz i klocków hamulcowych. Stan przewodów hamulcowych, czyli korozja przewodów metalowych i osłonę gumową przewodów elastycznych. Należy pamiętać jednak, że to elementy eksploatacyjne i nie powinniśmy dyskwalifikować auta za to, że ma luzy w zawieszeniu lub zużyte hamulce, chyba, że nie pozwoli nam to w bezpieczny sposób przemieścić się do miejsca zamieszkania po zakupie pojazdu.

Silnik i skrzynia od dołu.

Rzadko się zdarza, żeby sprzedający nie zgodził się na demontaż osłony pod silnikiem. W większości przypadków osłona zasłania praktycznie wszystko, więc konieczny jest jej demontaż. Trzeba przyznać, że po tym jak wygląda silnik z zewnątrz możemy dużo powiedzieć o tym ile przeszedł. Nawet gdy został umyty widać ślady zabrudzeń, które zachowały się w zakamarkach, z których nie udało się ich umyć. Najłatwiejsze do oceny są silniki nie myte, na których widać „zapocenia” olejowe, po których łatwo stwierdzić gdzie mają swoje źródło. Przeważnie jest to układ dolotowy turbodoładowanych jednostek, z których już po przekroczeniu 100 tys km potrafi wydobywać się olej pochodzący przeważnie z wirnika turbosprężarki, rzadziej z odmy. Najtrudniejsze do oceny są silniki zalane olejem od góry do dołu. Niestety w przypadku silników z półblokiem, łańcuchowym, skomplikowanym rozrządem, wiąże się to z dyskwalifikacją, ponieważ ciężko ocenić jest źródło wycieku i przyjmuje się najgorszą opcję, w celu uniknięcia niespodzianek. Tu taka uwaga dla sprzedających. Zajrzyjcie przed sprzedażą pod swój silnik i jeśli jest pozalewany olejem z każdej strony, umyjcie go. Będzie łatwiej sprawdzającemu znaleźć źródło wycieku, a przez to nie zniechęci zainteresowanego zakupem waszego pojazdu. Czasem usterka jest zlikwidowana, a zabrudzenia wynikają jedynie z niechlujstwa mechanika lub braku możliwości umycia po naprawie.

Karoseria

Wiele uszkodzeń blacharsko-lakierniczych klient wychwytuje w czasie swoich oględzin. Jednak po uniesieniu auta i oględzinom od spodu, często wychodzą dodatkowe uszkodzenia, ślady napraw, korozja. Warto zajrzeć pod osłony zderzaków i zwrócić uwagę na to czy „fartuch” nie jest zdeformowany lub czy belka nie była odkręcana / wymieniana. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na kompletność elementów plastikowych, takich jak uchwyty przewodów wodnych, elektrycznych, itp. Nawet jeśli nie przeszkadza nam to, że auto miało kolizję, to brak tych elementów może negatywnie wpłynąć na późniejsze użytkowanie auta. Przecierające przewody układu chłodzenia mogą doprowadzić do wycieku płynu chłodniczego, a to do zapowietrzenia układu i w skrajnych przypadkach, uszkodzenia silnika.  Jeśli chodzi o sprawdzenie karoserii to pamiętać należy o zawiasach mocujących drzwi oraz maskę silnika i tylną klapę. Ślady odkręcania śrub mocujących te elementy mogą świadczyć o tym, że auto miało jakąś przeszłość naprawczą.

Analizowanie zebranych danych

Na koniec czeka nas podsumowanie zebranych informacji. Do analizy należy podejść z rozsądkiem. To znaczy, że powinniśmy wziąć pod uwagę, że auto jest używane i ciężko wymagać od niego, żeby było w nieskazitelnym stanie. Sprawdzenie auta przed zakupem ma za zadanie wychwycenia wad, które dyskwalifikują auto, ale również usterek, które w najbliższym czasie należało będzie usunąć. Pamiętajmy o tym, żeby klasyfikować je na:

  • niedopuszczalne (dyskwalifikujące zakup),
  • na takie, które będą wymagały naprawy silnika lub skrzyni biegów,
  • na typowo eksploatacyjne (zawieszenie, hamulce).

Bierzmy pod uwagę, że zużycie eksploatacyjne może występować w każdym oglądanym pojeździe. Satysfakcjonujące oględziny powinny zakończyć się ogólną wyceną wykrytych wad, żeby zainteresowany kupnem miał świadomość budżetu jaki będzie musiał zainwestować w auto. Przykład wyceny można zobaczyć na przykładzie zakupu Forda Mondeo. Życzę powodzenia zarówno tym sprawdzającym, jak i sprawdzanym 🙂

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*